TRASA WYPRAWY

Jak już wspominałem startujemy 7.09.2014 z Andrychowa, gdzie będą się odbywały  1Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Niepełnosprawnych. Kierujemy się na południe, by   przez Słowację dotrzeć na Węgry, gdzie w miasteczku Szilvásvárad mamy pierwszy nocleg. Do przejechania 310 km malowniczymi drogami przez Wysokie Tatry i Narodowy Park Słowacki Raj.

Drugiego dnia wjeżdżamy do Rumunii. Odcinek2Szilvásvárad – Oradea (Rumunia) to 234 km. Omijamy autostrady i trasy szybkiego ruchu, jadąc mniej uczęszczanymi drogami.

Dzień trzeci to 252 km na trasie Oradea – AlbaIulia. Od Transalpiny dzielą nas dosłownie kilometry, ale to zostawiamy na następny dzień.

10.09.2014. Tę datę wpisujemy do  motocyklowych pamiętników  na czerwono- wjeżdzamy na DC67C, Transalpinę. Dystans na dziś to 122km, nocujemy nie rozstając się z tą drogą w miejscowości Ranca w samym środku pasma górskiego, którego szczytem biegnie nasza droga.

5Kolejny dzień to kolejna słynna droga, ale zanim do niej dojedziemy mamy do przejechania 154km drogami, które  Logo określił jako Excellent i Good. Tak trzymać. Dzień kończymy wjeżdżając na Szosę Transfogaraską od strony południowej.

I ostatni górski etap. Krótki, bo tylko 95 km, ale pełen wrażeń. Chłopakom z BestBikersRoads właśnie skończyła się skala oceny, po drodze mijamy ekipę z Top Gear, która po zdjęciach w 2009 jeszcze się nie zwinęła. Podobnie jak Szosa Transfogaraska i lepiej, żeby jej nikt nie zwijał. To jest Rumunia, tu wszystko jest możliwe, więc kolejne stado owiec, na które wpadamy za zakrętem przestaje dziwić. Na pewno spędzimy tu trochę czasu, odpalając nasze wszystkie rakiety z dronem na czele. A na koniec nocleg w malowniczym pensjonacie w Cartisoara, chyba najbardziej bajkowym z całej podróży.

7

Następnego dnia obieramy kurs powrotny. Zwiększamy dzienny przebieg do prawie 200km, aby precyzyjnie wyznaczoną trasą powoli, ale konsekwentnie podążać na północ.

Przedostatni etap Turda- Satu Mare to nasz debiut na autostradzie.  Do przejechania 292 km wariantem A, bardziej malowniczym, ale z gorszą nawierzchnią lub 10 km krótszym wariantem B. Nocleg w mieście Satu Mare, które zostanie w mojej pamięci jako pierwszy kontakt z Rumunią. Trzy lata temu tu właśnie mieliśmy pierwszy postój, teraz będzie ostatni.

Kończymy podróż etapem liczącym 363 km przekraczając trzy granice, co pozwala docenić brak kontroli paszportowych i długich rozmów z celnikami. Finał zaplanowany jest w domu Piotrka Kulawskiego, w którym miałem przyjemność spędzić kilka dni. Na mecie wychodzi piękne 2022 km, co z pewnością wkrótce zostanie poddane gruntownej analizie numerologów.

Kilka długich wieczorów zajęło mi obejrzenie w internecie wszystkich odcinków drogi. Unikając głównych i mocno uczęszczanych szlaków nie chciałem narażać ekipy na walkę z wyjątkowo paskudną nawierzchnią niektórych lokalnych dróżek. Pomógł Wielki Brat Google, który pokazał mi dowolny kawałek rumuńskiego asfaltu. Wybierałem trasy  łaskawe dla kręgosłupów moich towarzyszy oraz ich zabytkowych motocykli. Jeśli drogi nie wymagały uwagi, oglądałem trasę okiem podróżnika i wybierałem tę najciekawszą. Sprawdzałem, gdzie po drodze możemy zatankować, podliczałem dzienny przebieg kilometrów po czym szukałem noclegu. Z parkingiem i  udogodnieniami dla niepełnosprawnych. Jednocześnie przytulnego i niedrogiego. Najlepiej ze śniadaniem. Przy tej całej logistyce jazda motocyklem przez Amerykę wygląda jak spacer po bułki, ale wiedziałem, że tu nie ma miejsca na „jakoś to będzie”. Bo kiedy projekt wyprawy przestał być tylko projektem zaczęło się kucie żelaza. Powiedziałem „a” to wyśpiewam cały alfabet. Jak będzie trzeba to alfabet Morse’a też.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s